Radość i lekkość zarządzania zespołem

Świat pędzi. Konkurencji coraz więcej. Rynek się wysyca. Dobry zespół to podstawa sukcesu.

Zrekrutować i utrzymać jakościowych handlowców (pracowników) już nie jest tak łatwo jak kilka lat temu. Dodatkowo, każdy właściciel firmy, menadżer chce żeby jego zespół osiągał ciągle wzrastające plany sprzedaży i zdobywał nowe rynki nie tracąc starych.

Dobry zespół to jeden obszar, a rola menadżera to drugi. Oba jeśli chcesz wyników MUSZA rozwijać się równolegle.

Osoby pracujące, w każdym z tych obszarów – sprzedaż i kadra menadżerska, CHCĄ efektów i spokoju.

Jesli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o obszarach skutecznej sprzedaży zachęcam do przeczytania mojego artykułu, w tym przybliżę Ci kwestię zarządzania, dowodzenia, motywowania, stawiania celów i rozliczania, a także dowiesz się więcej na temat pomagania członkom Twojego zespołu we wzroście.

Masz zespół/firmę. Sam go zbudowałeś lub przejąłeś.Masz rezultaty, na które Ty i Twój zespół pracowaliście od jakiegoś czasu.

Masz wiedzę na temat swoich ludzi, a oni na Twój temat też wiedza wiele. To skutkuje skutecznością Twego zespołu/firmy na rynku. Gdyby ta skuteczność Cię zadawalała z pewnością nie czytałbyś tego artykułu, chyba że jesteś w grupie zarządzających, którzy wcześniej szukają narzędzi i sposobów do późniejszego działania.

A jeśli dotyka Cię kwestia: Znam moich ludzi, a oni mnie to tylko 10 % a 90 % to jedynie iluzja?

Ludzie wruszający w daleką podróż muszą znać swoje silne i słabe strony, ponieważ razem mają dotrzeć bardzo daleko.

Na temat intencji będę pisał w innym artykule, choć i tu sa one bardzo istotne. Nie chodzi tu o intencje wypowiadane ze strachu, które szef chciałby usłyszeć, tylko te prawdziwe. One wywierają wpływ na wszystko. WSZYSTKO.

A co jeśli nie znasz swoich ludzi, z którym masz podbijać rynek? A co jeśli nie znasz siebie?

Jeśli chcesz być skuteczny to warto byłoby się nad tymi tematami pochylić uczciwie? Tak na sto procent.

Lepiej wiedzieć i decydować co z tym zrobić, niż nie wiedzieć i żyć złudzeniami, że możemy kreować rzeczywistość. Decydujesz sam, tylko Ty. Wiem, mogło to zabrzmieć dość niewygodnie.

Rezultaty i stabilny wzrost lub jego brak są jak barometr w odpowiedziach na te pytania:

– Złudzenia czy prawda?

– Realny wpływ na wyniki swojego zespołu czy gra w obwinianie innych?

Wybierasz mędzy nimi codziennie lub kilka razy dziennie.

Oczywiście może być tak, że nie pisze o Tobie tylko o tych, którzy pracują obok Ciebie, w innych zespołach lub firmach.

A teraz cos konstruktywnego.

– Jak mieć wpływ na zespół?

– Jak sterować nim po oceanach rynku i dostarczać do wielkich portów z radością czerpiąc z tego ogromne korzyści i radość?

– Jak dostawać zaangażowanie ludzi bez straszenia i naciskania?

– Jak WSPÓLNIE zagarniać obszary, które są dla WAS atrakcyjne?

Czy to w ogóle możliwe? Jeśli tak to w ilu procentach oraz z jakim wysiłkiem?

TAK, to prostsze niż Ci się wydaje.

Po pierwsze:

Wystarczy tylko „odczarować” rzeczywistość, która Cię dziś otacza. Nazwać procesy i relacje, zależności i ograniczenia.

To pierwszy i konieczny krok.

Wiem samemu to jest wyzwanie, ponieważ zaczynamy się usprawiedliwiać, przekierowywać odpowiedzialność itp.

Dlatego jestem zapraszany do przeprowadzania zespołów i firm w zmianach ku skuteczności.

Nie jest łatwo. Nie jest miło. JEST SKUTECZNIE.

Nazwanie po imieniu stanu aktualnego często wymaga czasu.

Proponuję żebyś jako  szef sam (jeśli potrzebujesz coś zmienić, udoskonalić, usprawnić, polepszyć) nazwał stan aktualny, nikomu nie pokazując tego co zanotowałeś.

Po zapisaniu zaglądaj do tego regularnie i spróbuj wyciągać wnioski i szukać rozwiązań takich na jakie masz dziś zgodę i odwagę żeby je wprowadzić.

Pracuj z tym. Daj sobie czas. Zapisuj nowe pomysły i inspiracje. Słuchaj ludzi wokół.

Po drugie:

Zacznij interesować się swoim zespołem jakby to był pierwszy raz (zapomnij na chwilę o przeszłości). Zrób to
z zaangażowaniem i na serio, bez ocen. Dopytuj, bądź ciekaw.

Bardzo często jak menadżer zaczyna to po latach współpracy to robić to ludzie są zadziwieni i szukają haczyka , podstępu , węszą nie ufają. Im tez musisz dać czas na oswojenie się z Twoim zainteresowaniem.

Na początku tego ponownego procesu budowania zespołu będą mówić nie to co myślą , tylko to co wydaje im się że chcesz usłyszeć. Tylko Ty decydujesz ile wytrwałości, uczciwości i szacunku w to zainwestujesz.

Ważne:

wiele zespołów, z którymi pracowałem już na tym etapie ponownego zacieśniania relacji odnotowywała znaczące wzrosty rezultatów pracy zespołu.

A może to wystarczy, żeby więcej osiągać i zarządzać zaangażowaniem ludzi, którzy Ci ufają i maja radość z pracy
z Tobą.

A może nie? A może masz taki program i plan, że żeby coś osiągnąć/osiągać musi być trudno i ciężko?

Po trzecie:

Zawsze menadżer/szef jest wzorem. To on zaraża i formatuje ludzi i cały zespół. Menadżer jako pierwszy POWINIEN dawać przykład. Potem egzekwować, zachęcać, odważać, motywować.

Zdobywaj narzędzia skutecznego oddziaływania na zespół. Pracuj nad sobą i dawaj swoim ludziom przykład, że nadal się edukujesz i eksperymentujesz dla lepszej skuteczności. Znaczną część zespołu zarazisz, odważysz, będą chcieli Cię naśladować.

Tylko jak się do tego odważyć?

Zastanów się nad stanem obecnym:

– jak jest?

– jak postrzegają Cię Twoi ludzie?

– jak sam siebie postrzegasz?

– czy wszystko jest oparte na wartościach Twoich i członków Twojego zespołu?

– czy rozmawiacie o tym? A może byłoby warto wprowadzić taki akcent do spotkań zespołu?  Masz odwagę?

– co by się stało gdybyś odważył się powiedzieć, że czasami też jest Ci trudno?

Poeksperymentuj.

Niedawno zostałem zaproszony do firmy, której szef powiedział do mnie: Panie Dariuszu niech Pan zorganizuje dla moich ludzi z działu handlowego szkolenie intergracyjne, bo od nas odchodzą, nie czują się zespołem. Zapytałem jaki ma być rezultat – mam ich ZMOTYWOWAĆ czy mam trzymać się tylko jego wskazówek – zinegrować zespół.

Usłyszałem: Niech Pan robi co chce żeby tylko ludzie nie myśleli o zwolnieniach i zaczęli sprzedawać jak kiedyś. Podziękowałem za zaufanie.

Pojechałem na dwa dni do wynajętej sali szkoleniowej. Wszedłem na sale. Ludzie byli nieufni, bo myśleli, że będę
z nimi robić jakieś gry integracyjne albo jakieś SZTUCZNE zabawy i scenki.

A ja usiadłem na środku i powiedziałem, że zależy mi na nich i chcę im pomóc. Zapadła cisza i skanowanie kim jestem, co potrafię. Kto mnie tu zatrudnił.

Po spotkaniu drugiego dnia zadzwonił do mnie prezes firmy i zapytał: co Pan z nimi zrobił, oni się zmienili, nawet fizycznie wyglądają nieco inaczej.

O czarach zarządzania opowiem w następnych odcinkach, będę odkrywał kulisy skuteczności dzieląc się moim doświadczeniem i wiedzą.


Ciąg dalszy możesz śledzić  w newsach na:

Facebooku:

– Sprzedawanie z duszą

– Anioły sprzedaży